(wg J. Brela)


Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
I pójdę bo już czas

Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi
Napełnij szklankę mi

Pijemy zdrowie twe
Bo łatwo mówić że
Ułoży wszystko się
I już nie będzie źle

Tym lepiej jeśli te
Proroctwa kłamstwem są
Upiję wkrótce się
I zawiść zgubię swą

Pijemy zdrowie tych
Co dziś weseli są
Przyjaciół krewnych złych
Co z mego życia drwią

Tym lepiej jeśli mnie
Rozdrażnią winą swą
Upiję wkrótce się
Nienawiść zgubię swą

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
I idę bo już czas

Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi
Napełnij szklankę mi

Za moje zdrowie pij
Pijemy z winem je
I jeśli chcesz to bij
A jeśli nie to nie

Tym lepiej jeśli mnie
Cios dosięgnie twój
Upiję wkrótce się
I żal zgubię swój

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upiję wkrótce się
I miłość zgubię swą

Więc pijmy całą noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Więc pijmy póki źle
Więc pijmy żeby pić
Upiję wkrótce się
Nadziei zerwę nić

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
I idę bo już czas

Nie płaczę zostaw mnie
Rozjaśnia wszystko się
Napełnij szklankę mi
Napełnij szklankę mi


Dlaczego wszyscy ludzie mają zimne twarze? 

Dlaczego drążą w świetle ciemne korytarze?
Dlaczego ciągle muszę biec nad samym skrajem?
Dlaczego z mego głosu mało tak zostaje?

Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!
A! Zatykam uszy swe!
Smugi w powietrzu i mój bieg
Jak prądy niewidzialnych rzek
Mój własny krzyk, mój własny krzyk ogłusza mnie!
A! Zatykam uszy swe!
Mój własny krzyk, mój własny krzyk ogłusza mnie!

Kim jest ten człowiek, który ciągle za mną idzie?
Zamknięte oczy ma i wszystko nimi widzi!
Wiem, że on wie, że ja się strasznie jego boję,
Wiem, że coś mówi, lecz zatkałam uszy swoje!

Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!
A czy ktoś zrozumie to?!
Nie kończy się ten straszny most
I nic się nie tłumaczy wprost
Wszystko ma drugie, trzecie, czwarte, piąte dno!
A! Czy ktoś zrozumie to?!
Wszystko ma drugie, trzecie, czwarte piąte dno!

Mówicie o mnie, że szalona, że szalona!
Mówicie o mnie, ja to samo krzyczę o nas!
I swoim krzykiem przez powietrze drążę drogę,
Po której wszyscy inni iść w milczeniu mogą...

Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!
A! Ktoś chwyta, woła - stój!
Lecz wiem, że już nadchodzi czas
Gdy będzie musiał każdy z was
Uznać ten krzyk, ten krzyk, ten krzyk z mych niemych ust
Za swój!!!