Czasem tak ciężko, że pęka głowa

Czasem tak ciężko, że łapię doła
Czasem myślę - to babilońska zmowa
Totalna destrukcja Sodoma i Gomora
Szum informacji ze wszystkich stron
Który prawdziwy sygnał, nie sfałszowany ton?
Trudno w tym zamieszaniu znaleźć raz
Tak bez problemu gubimy Ja

Nadszedł taki czas
Żeby złapać raz
Trzymać życia rytm
I nie szarpać się z nim
Nadszedł taki czas
Żeby złapać raz
Trzymać życia rytm
I nie szarpać się z nim

Czas otworzyć oczy i spojrzeć w głąb siebie
Tam słoneczny lew uśmiecha się do ciebie

Gapię się w lustro, do siebie gadam
A gość z odbicia nie odpowiada
Zamyka oczy lub odwraca twarz
Choć czasem pyta: w co ty grasz?
Przecież ten świat na głowie stoi można dostać paranoi
Dostać schiza to dziś norma? Nie! Koniec z tym! Nowa forma!

Nadszedł taki czas
Żeby złapać raz
Trzymać życia rytm
I nie szarpać się z nim
Nadszedł taki czas
Żeby złapać raz
Trzymać życia rytm
I nie szarpać się z nim

Czas otworzyć oczy i spojrzeć w głąb siebie
Tam słoneczny lew uśmiecha się do ciebie


Rzuciłem palenie, rzuciłem jedzenie, 

Rzuciłem picie, rzuciłem tycie.
Rzuciłem leżenie, zjednoczenie z leniem.
Już się nie spóźniam, tylko praca i szkolenie.

Jaki jestem fajny, nie uwierzycie.
Zmieniłem poszycie, stosuję zaszycie.
Gram niesamowicie, zluzowałem kotwicę.
Wyleczyłem nerwicę, wstaję rano i ćwiczę.
Jestem groźnym tygrysem, piłkarzem i kibicem.
Mam swoją firmę i kilka stowarzyszeń.
Totalnie uczciwy witam z nowym życiorysem.
Mam nową duszę i nowe oblicze.

I nigdzie się nie spieszę.
Wcale nie spieszę się.
Chyba, że napełnić kieszeń.
Zostanę politykiem, ustawię się.

Rzuciłem palenie, rzuciłem jedzenie.
Rzuciłem picie, rzuciłem tycie.
Rzuciłem leżenie, rzuciłem spanie.
Sałata na śniadanie, zdrowe odżywianie.

Mam statystyczne poparcie, jestem the best na starcie.
Zawsze super ubrany, dobrze wychowany.
Jestem rozrywany. Jestem ekstra zbudowany.
Jestem kochany. Przyłóżcie mnie do rany.
Dochodzą mnie słuchy, że mam kocie ruchy.
Ładnie opalony, dokładnie ogolony.
Super śpiewam i świetnie piszę.
Seksownie szepczę i bardzo głośno krzyczę

I nigdzie się nie spieszę.
Wcale nie spieszę się.
Chyba, że napełnić kieszeń.
Zostanę politykiem, ustawie się!