Ocean w nas śpi

I horyzont z nas drwi
Płytka fala fałszywie się mieni
A prawdziwy jest rejs
Do nieznanych ci miejsc
Kiedy płyniesz na przekór przestrzeni

I na tej z wielu dróg
Po co ci para nóg
I tak dotrzesz na pewno do końca
Nie potrzebny ci wzrok
Żeby wyczuć swój krok
I nie musisz wciąż radzić się słońca

Wielbicieli i sług
Tłum ci zawisł u nóg
To wolności twej chciwi strażnicy
Zaprowadzisz ich tam
Gdzie powinieneś być sam
Z nimi żadnej nie przejdziesz granicy

Zlekceważą twój głos
Którym wróżysz im los
Od jakiego ich nic nie wyzwoli
Bo zabije ich las
Rąk co klaszczą na czas
W marsza rytm co śmierć niosąc nie boli

Patrz jak piją i żrą
Twoją żywią się krwią
I żonglują słowami twych pieśni
Lecz nic nie śni im się
A najlepiej wiesz że
Nie istnieje wszak to co się nie śni

By przy śmierci twej być
Płakać śmiać się i drwić
To jedyny cel twojej eskorty
Oddaj komuś rząd dusz
I na własny szlak rusz
Tam gdzie żadne nie zdarzą się porty

Mówić będą żeś zbiegł
Ale wyjdą na brzeg
I zdradzieckie ci lampy zapalą
Ale ty patrząc w dal
Płynąć będziesz wśród fal
Aż sam wreszcie staniesz się falą


Rzuciłem palenie, rzuciłem jedzenie, 

Rzuciłem picie, rzuciłem tycie.
Rzuciłem leżenie, zjednoczenie z leniem.
Już się nie spóźniam, tylko praca i szkolenie.

Jaki jestem fajny, nie uwierzycie.
Zmieniłem poszycie, stosuję zaszycie.
Gram niesamowicie, zluzowałem kotwicę.
Wyleczyłem nerwicę, wstaję rano i ćwiczę.
Jestem groźnym tygrysem, piłkarzem i kibicem.
Mam swoją firmę i kilka stowarzyszeń.
Totalnie uczciwy witam z nowym życiorysem.
Mam nową duszę i nowe oblicze.

I nigdzie się nie spieszę.
Wcale nie spieszę się.
Chyba, że napełnić kieszeń.
Zostanę politykiem, ustawię się.

Rzuciłem palenie, rzuciłem jedzenie.
Rzuciłem picie, rzuciłem tycie.
Rzuciłem leżenie, rzuciłem spanie.
Sałata na śniadanie, zdrowe odżywianie.

Mam statystyczne poparcie, jestem the best na starcie.
Zawsze super ubrany, dobrze wychowany.
Jestem rozrywany. Jestem ekstra zbudowany.
Jestem kochany. Przyłóżcie mnie do rany.
Dochodzą mnie słuchy, że mam kocie ruchy.
Ładnie opalony, dokładnie ogolony.
Super śpiewam i świetnie piszę.
Seksownie szepczę i bardzo głośno krzyczę

I nigdzie się nie spieszę.
Wcale nie spieszę się.
Chyba, że napełnić kieszeń.
Zostanę politykiem, ustawie się!